W celu optymalizacji działania naszego serwisu, strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
  • slajd-1
  • slajd-2
  • slajd-3
  • slajd-4
  • slajd-5
  • slajd-6
  • slajd-7
  • slajd-8
  • slajd-9

Zagospodarowanie turystyczne Twierdzy Przemyśl czyli wędrówka wbrew pięciu mitom

Ocena użytkowników:  / 0

dr inż. arch. Krzysztof Wielgus

dr inż. arch. Jadwiga Środulska-Wielgus 

Zagospodarowanie turystyczne Twierdzy Przemyśl czyli wędrówka wbrew pięciu mitom.

            1.Pięć mitów.

            Zagospodarowanie części Twierdzy Przemyśl dla celów turystycznych, zrealizowane w latach 2013-15 jest działaniem tyleż pionierskim, co doraźnym, ratunkowym, a w swej doraźności - niemal desperackim. Działanie podjęte zostało dosłownie w ostatniej chwili, gdy rzeczywiste wartości turystyczne przemyskich warowni zaczęły gwałtownie spadać.

            Zdanie to może wydawać się mocno kontrowersyjne – przecież obiektywna, potencjalna wartość zabytków – w tym zabytków fortyfikacji – zaklęta w ich murach (w Przemyślu raczej należałoby powiedzieć – ruinach) nie tylko nie maleje (skoro nikt ich nie burzy), lecz, w rytm postępu lat, wzrasta, dokumentując nie tylko dokonania cywilizacyjne epoki drugiej rewolucji przemysłowej lecz i tragiczne wydarzenia przemyskiej „Bitwy Narodów” – trzykrotnego oblężenia twierdzy w latach 1914-1915.


            To pierwszy mit.

            Zarówno przyroda jak i człowiek w sposób nierównomierny lecz ciągły zacierają ślady i wartości dawnej twierdzy, jako przestrzennego zabytku. U wielu miłośników historii, fortyfikacji i pięknychwidoków  utrwalił się sentymentalno-sielankowy (cóż, że nieprawdziwy) „krajobraz po bitwie”, odkryty i opisany po raz pierwszy w czasopiśmie „Ziemia” na przełomie lat 50 i 60 XX wieku przez Janusza Bogdanowskiego i unieśmiertelniony w przewodnikach przemyskiego gawędziarzaz ulicy Kazimierzowskiej – Jana Rożańskiego. Krajobraz twierdzy, jej międzypól z rozległymi panoramami i pasmami zieleni maskującej był rzeczywiście zbliżony do jej zamierzonego przed sześćdziesięcioma (wówczas) laty - wyglądu. Romantyczne ruiny fortów nie były jednak dosłownie śladami wysadzeń i wojennych bombardowań, lecz przede wszystkim planowych (i bezplanowych) rozbiórek z lat międzywojennych i z lat 50. W pięknym krajobrazie robiły jednak porażające i monumentalne wrażenie. Tak utrwalił się mit niezwykłego, rezerwatowego, parkowego krajobrazu autentycznego, fortecznego pobojowiska – turystycznego perpetuum mobile - samonapędzającego się mechanizmu – pięknego, dostępnego i niewymagającego inwestycji. Tę „bezobsługowość” i samowystarczalność zespołu przemyskiej twierdzy zaznaczamy jako drugi z mitów.

            Jeśli by szukać  śladów nastrojowego, harmonijnego, refleksyjnego, scenicznego krajobrazu warownego twierdzy, odkrytej przez Bogdanowskiego, Budziłę czy Rożańskiego, ukazanego w filmie fabularnym Grzegorza Królikiewicza, trzeba by sięgnąć do materiałów z połowy lat 90. XX wieku. Potem wszystko zaczęło się gwałtownie zmieniać. Wyniki stałego monitoringu stanu i kierunków przemian twierdzy, wykonywany przez pracowników i studentów Politechniki Krakowskiej w latach 1985-2002 (także w ramach programu Generalnego Konserwatora Zabytków) potwierdzają sekwencje zdjęć lotniczych z kolejnych lat. Ruszyła do natarcia natura. Koniec lat 90. to gwałtowne przyspieszenie wegetacji; zmiany stosunków ekonomicznych na podprzemyskich wsiach; czas gdy się już nie opłacało wypasać na wałach pobliskiego „werku” czy „szańca” – krowy czy kozy, lub kosić trawę dla królików. Gąszcz i zaniedbanie ułatwiło i wręcz zachęciło do wysypywania do fos dziesiątek ton odpadów – od gnijących buraków po połamane spoilery z zakładów naprawiających auta i… stare nagrobki z przekopywanych grobów na pobliskich cmentarzach. Braki w planowaniu przestrzennym, niedostatki w nadzorze konserwatorskim a przede wszystkim niska świadomość osób w bezwzględny sposób traktujących swe „święte prawo własności” doprowadziło do likwidacji wielu mniejszych dzieł obronnych – zaoranych lub zabudowanych szańców, baterii i punktów oporu. W pobliże fortów weszła zabudowa; i ta piękna, i ta… mniej piękna. Ale przecież powielano przewodniki i schematyczne mapki Twierdzy Przemyśl, wyznaczono szlak turystyczny, skomercjalizowano nawet poczciwego Wojaka Szwejka. Turyści i tak przyjadą...

            To trzeci mit. Nie przyjadą. Turysta to już nie (przynajmniej nie zawsze!) szaleniec-pustelnik w płóciennych szortach i wypłowiałej, zielonej koszuli jeszcze  od „cioci UNRR-y”, z nabożnym szacunkiem fotografujący starą lustrzanką rozwaliny przemyskich fortów i przemieszczający się za pomocą roweru typu „Popularny”. Ale to także nie jest syty, wygodny i znudzony „przeżuwacz atrakcji”, poruszający się klimatyzowanym samochodem od jednego „mini-disneylandu” do kolejnej „wioski indiańskiej”. To turysta wymagający wyjątkowej uwagi i szacunku.  Od lat 80. XX w. na Zachodzie; u nas ponad 30 lat później, rozwija się „turystyka ludzi ciekawych”, dużo wiedzących, pragnących w czasie swych wypraw dowiedzieć się jeszcze więcej w imię  tego, co,  gdy u nas panował stan wojenny,  określono jako 3 x E- „Education, Excitation, Entertainment”. Pragną oni dokonywać własnejeksploracji przestrzeni historycznej, stając się uczestnikami i równocześnie twórcami turystyki kulturowej. Militarna turystyka w Polsce jest już faktem; więcej – jest dobrze zapowiadającym się biznesem.Turysta, który jest w stanie wiele zweryfikować w Internecie, który sięga po znakomite opracowania historyczne, oparte na bogatej i wiarygodnej bazie archiwalnej, oraz turysta mniej przygotowany merytorycznie, lecz NASTAWIONY na obcowanie z osobliwościami przeszłości, pragnie ofiarować im swój czas odpoczynku; „czas po za czasem”. Ma on swoją, coraz wyższą cenę; można ją obliczyć w złotówkach czy euro; jest to po prostu suma minut, godzin i dni po za aktywnym zarobkowaniem, opieką nad rodziną, wykonywaniem coraz bardziej czasochłonnych, życiowych obowiązków. Taki „czas po za czasem” jest skarbem każdego z nas. Taki czas po prostu kupuje się ciężką pracą. Turysta, który, zwabiony został nieadekwatnym hasłem do miejsca, które ma być niezwykłe, a zmuszany jest do wędrówki od jednego śmietnika do drugiego; do odkrywania treści swojej wędrówki nie spod patyny lat, lecz spod hałd śmieci, spod graffiti, z gąszczu zaniedbanej zieleni,  spod zasłon substandardowej zabudowy; turysta porzucony, skazany na błądzenie, zmuszony nie tyle do podziwiania mrocznego piękna dawnych fortyfikacji, lecz do wmawiania sobie, ze ono w ogóle istnieje – nie jest jedynie turystą zawiedzionym. Jest turystą okradzionym z jego pieniędzy. I ze złudzeń.W takim momencie padają zazwyczaj słowa o turystyce ekstremalnej, o „prawdziwych miłośnikach”, o elitarności turystyki militarnej i o tym, że kto naprawdę chce…..

To mit czwarty. I ten, „kto naprawdę chce”, i forteczny ekspert, i pełen zapału neofita,  poddany jest takim samym prawom fizyki. Jednego i drugiego, w identyczny sposób dotyczy bezwzględność odpadającego kawału betonu, cegły, ryzyko zagniecenia rozpękłą konstrukcja wysadzonego sklepienia czy upadku w niewidoczną, zarośnięta na obrzeżach trawą, niewidoczną do ostatniej chwili studzienkę odwadniającą. Nie tylko wrażenia estetyczne w procesie kulturowej edukacji, ekscytacji i rozrywki, lecz po prostu elementarne bezpieczeństwo stawia znak zapytania nad dość popularną tendencją pozostawiania zrujnowanych zabytków (nie tylko fortyfikacji), jako atrakcji dla odważnych („…bo góry są tak samo niebezpieczne”).

Może więc zebrać fundusze, wybrać jeden najlepiej zachowany fort, wypieścić go, odtworzyć wraz z kuchnią i latryną, wyciąć kłopotliwą zieleń, obsiać wyprofilowane wały szmaragdową trawą, postawić na wałach plastikowe działa, zrobić na nim Centralne Muzeum Twierdzy Przemyśl, zaś rolę zakopiańskiego misia z Krupówek przydzielić ubranemu w mundur pana oberlejtnanta, urodziwemu aktorowi z Teatru "Fredreum"? Skupić turystykę forteczną do opanowywalnego minimum, łatwego inwestycyjnie, prostego do rozliczenia z ewentualnych dotacji i… zapomnieć o reszcie? To wyjątkowo smakowity i kuszący mit piaty.

 

2. Podstawy projektu.

            Projekt „Zagospodarowanie zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl w celu udostępnienia dla turystyki kulturowej, etap I” realizowany przez Związek Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2007-2013, współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz Budżetu Państwa. Jest próbą popłynięcia pod prąd, wbrew pięciu mitom, skutecznie utrzymującym wartości turystyczne Twierdzy Przemyśl po stronie wartości…wiecznie potencjalnych. Bowiem turystyka militarna w Twierdzy nad Sanem (podobnie jak w innych, niezwykle cennych twierdzach pierścieniowych na ziemiach polskich) była turystyką… dobrze zapowiadającą się. Od przynajmniej 30 lat. Gdyby nie determinacja Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl, znawcy pisaliby kolejne artykuły i rozprawy na temat historii twierdzy i fortecznej turystyki kulturowej, być może hucznie otwarto by kilka szlaków tematycznych, uzyskanych kosztem jednego folderku i kilkudziesięciu wymalowanych farbą znaków, obiekty tonęłyby dalej w śmietniku ponowoczesnej rzeczywistości a turystyczna twierdza zapowiadałaby się dobrze… przez następne 30 lat. Aż do jej ostatecznego zaniku…

            Realizacja pierwszego etapu zagospodarowania twierdzy nie jest końcem działań. Nie jest nawet początkiem ich końca, jest natomiast, cytując Winstona Churchilla – końcem początku. Działania trudne, pozostawiające wiele pola do krytyki, a jednak pionierskie w skali kraju, konieczne, wymagające kontynuacji, konsekwencji, dające nie tyle szanse rozwoju turystyki kulturowej, co będące już istniejącym, spójnym, możliwym do wykorzystania w każdej chwili i już wykorzystywanym jej narzędziem.

            Dzięki rozeznaniu nie tylko stanu i wartości, lecz przede wszystkim kierunków i tempa przemian całego zespołu fortecznego, rozumianego jako historyczny krajobraz warowny, można było postawić pod koniec  pierwszej dekady XXI wieku – diagnozę i przyjąć zasady inwestowania w zespół zabytkowy Twierdzy Przemyśl.

            U ich źródła legło stwierdzenie, bez kompleksów  i bez złudzeń, iż krajobraz, w który wpisano niegdyś Twierdzę Przemyśl i który twierdza ta współkształtowała – jest wartościowy, posiada wyjątkową i równocześnie uniwersalną wartość, jednak jego atrakcyjność, czytelność, zrozumiałość, harmonijność, estetyka – gwałtownie spadają. Ośmielono się zakwestionować pierwszy z mitów – twierdzy ciągle  obiektywnie pięknej. Potraktowano ją holistycznie, całościowo; nie tylko jakoprostą, matematyczną sumę kilkudziesięciu fortów, baterii i szańców. Przeniesiono punkt ciężkości z poszczególnych, ikonicznych obiektów – na „miąższ” fortecznego krajobrazu – międzypola, otwarcia widokowe, drogi, zieleń – traktowaną ani wrogo, ani z ekologiczną nadgorliwością. Zarówno utopijnej, „historiozoficznej” wizji idealnej twierdzy z minimalną ilością zieleni jak i równie utopijnej,„ekozoficznej” wizji „dzikiej twierdzy” spróbowano przeciwstawić wizję fortecznego krajobrazu parkowego. Odważono się w przygotowywanym projekcie otworzyć kilkadziesiąt różnych placów budowy, trudnych do koordynacji, zarządzania, kontroli. Skombinowano działania dotyczące kształtowania mas ziemnych, gospodarowania zielenią, konserwacjiwątków murowych, potężnych wzmocnień inżynieryjnych; odbudowy dróg, wprowadzania małej architektury. Drugi z mitów – błogosławionej bezczynności zakwestionowany został przez wskazanie konieczności najpilniejszych, wielkoskalowych i wieloskalowych działań rewaloryzacyjnych.

            Ich nieszablonowość polega na rozdzieleniu wysiłku inwestycyjnego, w celu osiągnięcia jednego, podstawowego celu – udostępnienia i przystosowania znacznej części dawnej twierdzy i jej okolic.

Jeśli na skali działań rewaloryzacyjnych dotyczących każdego zabytku, na samym dole umieścić by izolację, jako całkowite wykluczenie użytkowania, stopień wyżej z nalazłoby się udostępnienie – jako suma najbardziej podstawowych działań, pozwalających na bezpieczne i w minimalnym stopniu – komfortowe odwiedzenie, przejście spacerem przez tenże obiekt, traktowany jako interesujący sam w sobie. Jego odmianą jest wyeksponowanie - tam, gdzie dla dobra obiektu i turystów wprowadzimy np. iluminację czy punkty widokowe. Wyższy stopień działania – to przystosowanie, a wiec wprowadzenie udogodnień, instalacji i rozwiązań pozwalających napełnienie przewidzianych funkcji, bardziej zaawansowanych, niż tylko spokojne przejście spacerem i podziwianie zachowanych reliktów obiektu. Wyżyny adaptacyjnej skali zadań – to aplikacja (tam gdzie do zabytku wprowadzamy funkcję wymagającą złożonej technologii – np., gastronomicznej lub hotelowej) oraz indukcja – czyli tam gdzie wprowadzenie funkcji wiąże się z częściową lub całkowitą odbudową obiektu. Działanie to stoi na obrzeżu konserwatorstwa; wkraczając w zakres kreacji architektonicznej. Patrząc na ową „drabinę rewaloryzacji”; mamy świadomość iż każde (lub prawie każde)z tych działań jest możliwe do zastosowania w stosunku do zabytkowego zespołu, co nie znaczy, iż każde jest równie dobre, bezpieczne dla zabytku, uzasadnione ekonomicznie. Zastosowanie jednego działania dziś może umożliwić lub uniemożliwić zastosowanie innych działań jutro; najważniejszą rzeczą jest więc wybór najwłaściwszego z nich.

 

3. Sześć działań podstawowych.

Udostępnienie a czasem izolacja.

Działanie przyjęte w programie zagospodarowania Twierdzy Przemyśl generalnie obejmują najniższe, wstępne, stosunkowo bezpieczne (choć nie wolne od ryzyka) najniższe szczeble owej drabiny; wiodącym hasłem jest tu UDOSTĘPNIENIE. Oznacza ono przede wszystkim udrożnienie krwiobiegu dawnej twierdzy – jej systemu drogowego. Mimo ograniczonego skalą zadania zasięgu, jest to największe w kraju działanie przywracające do życia historyczny system drogowy, jako sieciowy zabytek inżynierii. Scalenie dziesiątków kilometrów dawnych, tłuczniowych żwirowych dróg, projektowanych pod wolno poruszające się, ciężkie zaprzęgi konne wymagało przede wszystkim zaistnienia, znów jako pierwszego w kraju porozumienia – Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl. W narożnej kamienicy pomiędzy ulicą Tadeusza Kościuszki a Nabrzeżem Józefa Piłsudskiego, na tym samym piętrze gdzie gospodaruje zasłużone Towarzystwo Przyjaciół Nauk pojawił się cień… dawnej c. i k. Dyrekcji Inżynierii. Systemowa budowa i dowodzenie historyczna twierdzą wymusiło w sto lat później systemowe działania dla jej udostępnienia. I tylko tak możliwe było opracowanie koncepcji, projektów i sięgnięcie po fundusze regionalne. Tylko tak można było „dogadać się” jak i dlaczego wyremontować „szańcowe drogi”, częściowo już niewidoczne, zaorane przez rolników, zarośnięte nieprzebytym gąszczem zieleni, doprowadzone przez brak dbałości do stanu uniemożliwiającego przejazd, pozbawione rowów odwadniających i przepustów. Przepraszamy tych Mieszkańców podprzemyskich gmin, którzy liczyli iż w oparciu o dawne forteczne drogi otrzymają wyprostowane, szerokie asfaltowe jezdnie, pozwalające na dowolny dostęp ciężkich ciągników siodłowych z naczepami. Przepraszamy i tych tour-operatorów, którzy liczyli na zwiedzanie twierdzy trzyosiowymi autokarami. Skromne środki Unii Europejskiej, budżetu państwa, województwa i zjednoczonych gmin NIE MOGŁY być tak wykorzystane. Poważono się na odtworzenie dawnej technologii – systemu Mac Adama i Tressagueta, robiąc ukłon w kierunku turystów na rowerach, w zimie na nartach śladowych, dla pojazdów o alternatywnym napędzie, dla samochodów, którymi na forty dojadą osoby starsze lub niepełnosprawne. Zaprojektowano parkingi przy wjazdach na odcinki „szańcowych dróg”; mając nadzieję, ze z czasem pojawią się tam wypożyczalnie rowerów, że przedsiębiorczy mieszkańcy gmin pomyślą o lekkich busach pozwalających na ekonomicznie i bardziej ekologiczne zwiedzanie fortyfikacyjnego skarbu. Czy marzenia o pojazdach zaprzęgowych (zapewniających oczywiście o humanitarnych warunkach służby koni pociągowych) czy elektrycznych kopiach automobili np. typu Gräf und Stift” są zbyt wygórowane?). Nigdzie w Polsce ani w Europie nie ma tak odtworzonej i oznaczonej sieci dróg fortecznych – białych tańczących wśród zielonych wzgórz serpentyn, , przy których nasadzono kilkaset sadzonek drzew. Amerykanie nazywają to „parkways” stawiając na piedestał ekologicznego udostępniania krajobrazu. W c. i k. Twierdzy Przemyśl jest to tylko droga rokadowa – spinająca większość fortów północnego pierścienia. Zaczyna się nad Sanem powyżej Przemyśla, w Kuńkowcach i kończy znów w rozległej Dolinie Sanu, poniżej miasta, przy Forcie XIIIa „Zabłocie”. Jest misterną składanką odcinków odnawianych, istniejących i poprawionych.

Gdyby jednak wskazać na najtrudniejszy i równocześnie najwdzięczniejszy odcinek drogowego udostępnienia twierdzy – jest to fragment eksponowanej drogi dojazdowej Kruhel-Lipnik, gdzie przechodzi ona w górski, pełen fantastycznych serpentyn odcinek Lipnik-Prałkowce. Leśna, karpacka droga z żelaznym mostem i kilkoma przepustami, prowadząca wzdłuż dobrze zachowanych reliktów fortyfikacji polowych, oznaczona tablicami, pokazującymi m.in., konny i motorowy tabor c. i k. wojsk taborowych jest już jedną z najbardziej ulubionych przez górskich rowerzystów.

Udostępnienie w skali twierdzy służy udostępnieniu w skali poszczególnych obiektów. Pierwszym jej krokiem była zawsze regulacja zieleni. To trudny, stresujący kompromis. Forty i baterie były w specyficzny sposób obsadzane zielenią. Sens zieleni maskującej polegał na stworzeniu kulis, łączników, czyli tzw. „masek” pomiędzy, za- czasami przed obiektami, które w większości były zadrzewiane bardzo oszczędnie. Sylweta wzgórz z górującymi kopcami fortów i baterii była rozmyta w oczach wrogiego obserwatora, widzącego mniej więcej jednolitą, ciągłą, wielokilometrową linię drzew. Po ponad stu latach i wyjątkowo brutalnym traktowaniu miedzypolowej zieleni fortecznej w latach 80. I 90. XX w. obraz się ten odwrócił. Drzewa w maskach bocznych i tylnych, zadrzewienia przydrożne sumiennie wycinano, zaś gąszcz rozrastał się w niekontrolowany sposób, tworząc nieprzebyte zagajniki na masywach fortów.Mamy więc w krajobrazie nie długie pasma zieleni a skupione zagajniki, doskonale… demaskujące położenie fortów. Powrót do oryginalnego krajobrazu warownego jest mało prawdopodobny (stąd unikatowa wartość szpalerów w grupie bolestraszyckiej!), zaś coraz popularniejsze i forsowane, skrajnie ekologiczne podejście do gąszczu zieleni, która stała się siedliskiem ptaków i mniejszych ssaków – po borsuki i lisy włącznie, zakazywałaby jakiejkolwiek interwencji, tym samym skazując relikty budowli obronnych na przyspieszoną śmierć. Prześwietlenia zieleni, z kierunkową wizją leśnego lub śródpolnego parku, nigdy nie były dogmatycznym ogołacaniem obiektu z wtórnej zieleni, a jedynie daniem szansy drzewom, by nie walczyły w gąszczu o światło, roślinności trawiastej, zielnej  i… turystom.

Odsłonięte z zieleni i gruzowisk forty ukazały w pełnej wyrazistości podstawowy problem przemyskiej turystyki fortecznej – bezpieczeństwo. Większość obiektów jest przyjazna i nie grozi niczym, oprócz pokłucia się w jeżynach i tarninie. Niektóre natomiast są zdradliwe i nieprzewidywalne pod względem statyki zrujnowanych struktur. Wzmocnienia strukturalne rozerwanych kazamat w koszarach szyjowych Fortu X „Orzechowce” i w galerii przeciwstoku Fortu IX „Brunner”, wykonane w ramach udostępnienia turystycznego – to potężne roboty inżynieryjne, w których wykorzystano stalowe słupy i podciągi na betonowych fundamentach. Żaden z zabytków fortyfikacji nowożytnej w Polsce, może oprócz sztolni podziemnych fabryk w Górach Sowich, nie przeszedł tak radykalnych wzmocnień – tylko dlatego, by umożliwić bezpieczne zwiedzanie turystom. W tychże, i kilku innych obiektach wprowadzono jednak swiadomą izolację miejsc niebezpiecznych. Jak się okazało - nie tylko za pomocą ciężkich, drewnianych barier. Te jedynie sygnalizują, że po za ich obręb wchodzić się nie powinno. Są jednak takie miejsca, gdzie wygrodzenia, zazwyczaj znacznie solidniejsze, bo metalowe, nie tylkor zabezpieczają, ale i... opowiadają, eksponując to, co jest za nimi. To jest jednak już domena o krok wyższego, trudniejszego ideowo, choć... wdzięczniejszcego działania, zwanego wyeksponowanie.

Wyeksponowanie.

To działania eksperymentalne, nazywane czasem, za Stanisławem Lemem - "fantomatyką”. Stalowe konstrukcje przypominają kształt, wymiary, czasem rozmieszczenie otworów okiennych; są fantomami, "duchami" nieistniejących budowli. Pomagają wyobraźni zwiedzających zbudować sobie obraz np. podwójnej kaponiery przeciwstoku w Forcie XIII "San Rideau", czy też odcinek ściany budynku koszarowo-bojowego tego olbrzymiego fortu pancernego. Taka architektura "iluzji i aluzji" jest elementem krajobrazu narracyjnego, owego "telling landscape"; tak charakterystycznego dla nowoczesnej turystyki kulturowej. Można zauważyć, że istnieje już rzeczywistość rozszerzona, że efekty takie można osiągnąć za pomocą okularów trójwymiarowych, projekcji wygenerowanych obrazów 3D, ukazujących zrekonstruowane wirtualnie budowle, krajobrazy i postacie. To należy do niedalekiej przyszłości, wymaga jednak czasu i funduszy na projekty oraz tworzenie komputerowych modeli, zaś zabezpieczenie wymagane było "od zaraz". Tak zaistniał analogowy "pierwszy stopień" dla wyobraźni który zapewne wsparty zostanie światem wirtualnym. Ale, tak jak wszystko w tej inwestycji - trzeba było od czegoś zacząć. Jednymi z najdroższych elementów udostępnienia okazały się schody, platformy, pochylnie i kładki. Giną one w ogromie ponad dwudziestu, objętych inwestycją dzieł obronnych. Mimo tego, jest to na dziś największa w Polsce koncentracja urządzeń, zwanych w żargonie architektów - "catwalks" - "kocie ściezki". W wielu miejscach nie tylko ułatwiły one, co wprost umozliwiły one logiczne i bezpieczne zwiedzanie fortyfikacji. Dzięki nim można przejść od Bramy Sanockiej Dolnej do Bramy Sanockiej Górnej i blokhauzu dzieła XVI c "Trzy Krzyże" w górskim odcinku rdzenia twierdzy - bez karkołomnej wspinaczki wzdłuż muru fortecznego lub obchodzenia ponad pół kilometra przez Park Miejski. Pomosty i schody wprowadzone w ruiny korpusów koszrowo-bojowych wielkich fortów pancernych IX "Brunner" i XIII "San Rideau" stały umożliwiłu cyrkulacyjne zwiedzanie ich schronów pogotowia i wałów piechoty. Pomost wysuniety przed odsłonięte, monumentalne ruiny ściany narażonej koszar Fortu XIII "San Rideu" jest trównocześnie punktem widokowym, eksponującym zarówno ekspresyjne zwaliska stropu lewego skrzydła, odsłonięte fundamenty prawego skrzydła, jak i odsłoniete otwarcie widokowe a dawniej ogniowe w Dolinę Sanu. Mniej efektowne ale bardzo potrzebne są dziesiątki prostych, drwenianych schodów terenowych, ułątwiających pokonywanie wałów i nasypóów i chroniących struktury ziemne bez rozdeptywania.

Przystosowanie

Udostępnienie, czasami wyeksponowanie, główny kierunek działań, uzupełniony jest, użytym  w miniejszej skali - przystosowaniem, jako wyższym stopniem w rewalortzacyjnej drabince.  Mimo, iż  standard przystosowania dotyczył  niewielkiej ilości obiektów, wymagał bardzo trudnych i złożonych prac konserwatorskich. Sztandarowym przykładem jest Fort VIII "Łętownia". Działania mogły iść tu dalej, gdyż stanowiły kontynuację wieloletnich, usilnych prac porządkowych prowadzonych przez miłośnika i znawcę twierdzy i fortu - Wiesława Sokolika. Głównym celem było przystosowanie części koszar szyjowych do celów ekspozycyjnych i dydaktycznych. Perspektywa prezentowania wewnątrz zbiorów archeologii militarnej, niejako automatyczne spowodowała konieczność izolacji przeciwwilgociowej całego stropodachu koszar; to z kolei - odtworzenia właściwego profilu nasypu. Zdecydowano się na przywrócenie pierwotnej formy elewacji przy bramie i w dwóch sąsiednich komorach. To z kolei wiązało się z odtworzeniem stolarki i rekonstrukcją pancernego sponsonu - flankującego stanowiska dla dwóch karabinów maszynowych. Prace przy elewacji wymagały szczegółowych badań konserwatotskich, m.in. spoin i kolorystyki. Przystosowanie komór forecznych oznaczało odtworzenie podłóg, półek na oporządzenie, szafy, pieca i pryczy dla załogi. Znaczna poprawa stanu części elewacji koszar jest więc drogowskazem - należy teraz dążyć do uzyskania kolejnych środków i KONTYNUOWAĆ prace.

            Podobne w swym charakterze były prace dotyczące Fortu XV "Borek", gdzie m.in. odtworzono wszystkie okiennice pancerne, chroniąc blok koszar przed penetracją niepowołanych osób i odzyskując jego groźny, "bojowy; wygląd. I tu było łatwiej, fortem od wielu lat wzorowo opiekuje się Oddział Historyczny 3 Pułku Artylerii Fortecznej "Fürst Kinsky". W opisanych obiektach można było oszczędnie zainwestować w ich konserwację, wyposażenie i przystosowanie gdyż nie trzeba było zaczynać od zaśmieconego i zarośniętego, zrujnowanego "zera". Ich Opiekunom należy się szacunek i uznanie!

Najtrudniejszym technicznie i ideowo był proces przystosowania do nowych funkcji Fortu XI "Duńkowiczki. Dwuwałowy fort artyleryjski z pancernymi elementamI, najdłużej pozostający w służbie fort przemyski, nie został w całości wysadzony; blok koszar ocalał w sej betonowej, uszkodzonej strukturze. Był jednak w latach 80. ub. wieku adaptowany na... hodowlę pieczarek. Przed tą pierwotną i może trochę prymitywną adaptacją był jedynie- i aż- otwartą, malowniczą ruiną. Po niej zyskał, wymurowane z dostępnego materiału, zamknięcia komór z ahistorycznymi otworami drzwiowymi, wprowadzenie drewnianych stropów w pionie głównej windy artyleryjskiej oraz... wyjątkowej brzydoty kotłownię w fosie. Zyskał jednak gospodarza i opiekuna. Miał odciśnięte piętno tymczasowości i doraźności; był nadmiernie eksploatowany, nie był jednak rozbierany i zaśmiecany. Do pewnego czasu miał też zadbaną zieleń; ta jednak w ostatnich 10 latach przerodziła się znów w nieprzebyty gąszcz. Pytanie - do jakiego stanu powracać, mając więcej niż skromne środki, stało się nie tylko pytaniem doktrynalnym ile wprost - etycznym.

Przywrócenie stanu fortu sprzed 1914 r. nie wchodziło w grę, nie wytrzymałby tego żaden budżet, po za tym fort był ostrzelany, uszkodzony i jednak w znacznej części zniszczony planowymi wysadzeniami, zaś to są ślady jego tożsamości. Zacierać jej nie wolno; są to blizny pozostawione przez tragiczną historię.

Może więc przywrócenie postaci sprzed "zgrzebnej" adaptacji która miała miejsce 30 lat temu? To jednak oznaczałoby wyburzenie wszystkich wtórnych, a jednak chroniących przed deszczem, śniegiem i nieproszonymi gośćmi - ścian; ponowne "rozprucie" fortu i powrót do stanu zamakającego i rozmrażanego każdej zimy, sypiącego się betonowego truchła. Byłby to krok wstecz, ułatwiający zniszczenie obiektu; a przecież w sztuce konserwatorskiej obowiązuje ta sama co w medycynie, hipokratejska zasada: "primum non nocere" - "przede wszystkim nie szkodzić!".

Fort "Duńkowiczki" wraca więc do służby jako obiekt przystosowany do sezonowych, nawet masowych imprez, wystaw, koncertów, wydarzeń artystycznych. Po kilku latach systematycznego wysychania, w bloku koszar szyjowych przynajmniej w części koszar, mogą pojawić się okna, ogrzewanie; przystosowanie do dłuższego pobytu ludzi. Prace na duńkowickim forcie rozpoczęły się od udrożnienia i oczyszczenia z zieleni fos. Wyburzono wtórną kotłownię, udrożniono poterny, prześwietlono zieleń, unikając jednak totalnych wycinek. Oczyszczono wnętrze wielkiego budynku koszar szyjowych i zgodnie z programem konserwatorskim pobielono je. Pozostawiono wtórne ścianki z lat 80, przywrócono jednak w nich prawidłowy kształt okien i otworów wentylacyjnych. Jedną ze ścian wymurowano z historycznej cegły, odtwarzając oryginalny wątek główkowy i zachowując pierwotną grubość. Jedynie ten łuk pozostał w oryginalnej barwie i fakturze spoinowanej cegły. Pozostałe wtórne ścianki, dla ukazania ich późniejszego pochodzenia, pokryto neutralno-szarym tynkiem. Wykończenie monumentalnego bloku koszar tego najlepiej dostępnego fortu przemyskiego jest wynikiem kompromisu, który nie szkodząc, otwiera drogę do jednej z najbardziej niezwykłych prób konserwatorskich, która, wierzymy, nastąpi w najbliższych latach. Spokojny, szary blok koszar jest bowiem obecnie niczym innym jak... zagruntowanym płótnem malarskim, na którym powstać może najosobliwsze, historyczne "graffiti" w Polsce. Szczegółowe badania reliktów farb i tynków, połączone ze studiowaniem starych zdjęć i instrukcji przyniosło nieoczekiwane efekty (badania prowadził mgr szt. Dominik Synowiec, absolwent krakowskiej ASP, nadzorowali zaś konserwator mgr Maciej Filip i architekt dr inż. arch. Krzysztof Wielgus). Blok koszar, pierwotnie zapewne w kolorze szaropiaskowo-żółtym z ceglanymi łukami, pokryty został ciemnoszarą farbą, z jaskrawozielonymi uzupełnieniami. Ów jasnozielony kolor to początek nowożytnych, austriackich kamuflaży fortyfikacyjnych; zalecany w instrukcjach. Jednakże nic nie wskazuje, by cały betonowy masyw koszar pomalowano w tym właśnie kolorze. Elementy metalowe, okiennice, mocowania rynien, być może fragmenty stropodachu otrzymały ten właśnie, niezbyt kojarzący się z wojskiem kolor (dziś ujrzeć go można na skorupach czasz wież pancernych, eksponowanych na Forcie XV "Borek"). Natomiast stumetrowy gmach koszar fortu XI pokryty został dla celów kamuflażowych nie zielonym, a kasztanowo-miedzianym kolorem, nazywanym w środowisku konserwatorów dzieł sztuki łacińskim określeniem "caput mortum". Kolor nakładany był nierówno - szczotkami na długich kijach; w warunkach mobilizacji na stawianie rusztowań  nie było czasu. Kolorem tym pokryto zapewne także ściany ceglane a całość uzupełniono malowanymi dość przypadkowo czarno-brunatnymi plamami. Malowanie było prześwitujące, laserunkowe; spod spodu przebijał ciemnoszary podkład; fort z pewnej odległości był więc ani szary, ani zielony, lecz cały w kolorach jesiennej ziemi; mienił się jak sierść lisa lub wiewiórki! Tę nieco szaloną wizję popierają w pełni - odnalezione, zachowane znakomicie relikty na krakowskich fortach 47a "Węgrzce" i 49a "Dłubnia". By dopełnić miary niezwykłości owej barwnej kliszy z przeszłości, trzeba dodać, iż strop, dobrze dostępny z drogi wałowej, malowany był precyzyjnie, prostymi, gęstymi, pionowymi pociągnięciami szczotek w naprzemienne, zlewające się pasy w odcieniach beżu, szarości, błękitu i ciemnej ochry. Skąd to wiemy? zachowały się odciski namoczonych w farbie włosków szczotek, unieśmiertelniające gorączkową pracę. Są wzruszającym zapisem ruchów bezimiennych żołnierzy, gotujących swój fort do obrony; ludzi których już między nami od dawna nie ma... Relikty malowania pozostawiono dla potomności jako tzw. "świadka".Badania te były możliwe tylko dzięki podjętej inwestycji.

Dlaczego fort jest więc dziś estetyczny, choć wciąż szaro-szary, z utrwalonymi pieczołowicie pęknięciami w zaizolowanym i zabezpieczonym stropie; dlaczego nie szokuje swym ekspresyjnym malowaniem "jesiennego liścia?" Przecież byłaby to sztandarowa atrakcja turystyczna! Trochę żal, a jednak należało schylić czoło przed doświadczeniem Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków który, mimo jednoznacznych wyników badań naukowych, na razie nie wyraził zgody na odtworzenie tego malowania. Właśnie po to by... nie szokować. Proces rewaloryzacji, ponownego "wrastania" w społeczną świadomość odnowionych zabytków jest długi; zaś jego wyniki są na początku przyjmowane są zazwyczaj nieufnie lub wręcz wrogo. Burzą bowiem wieloletnie status quo, zawsze godząc w wyobrażenia i przekonania miejscowych i zewnętrznych środowisk znawców i miłośników. Dlatego, opisany tak dokładnie, niezwykły, reprezentatywny i wyjątkowy w swej klasie Fort XI "Duńkowiczki" jest dziś dopiero zalążkiem jego przyszłej, turystycznej kariery. Zawrócony z drogi pauperyzacji, znijaczenia, ocalony przed mrozem, wilgocią, eskalacją zieleni i nieuchronnym brzydnięciem; przystosowany do ekstensywnej, choć pożytecznej służby - czeka w dobrej kondycji na dalsze kroki; na zabezpieczenie reliktów wysuwalno-obrotowych wież M.2, na udostępnienie międzywala, na okna w koszarach, na swe niezwykłe barwy maskujące. Jesteśmy dobrej myśli!.

Dotąd opisywaliśmu działąnia będące przystosowaniem obiektów - a więc głównych i lokalnych centrów i węzłów sieci; warto teraz wspomnieć o przystosowaniu do funkcji turystycznej dziesiątków kilometrów dróg, ścieżek i miejsc w terenie. Techniczna ich odnowa, odtworzenie nawierzchni, przepustów czy nawet wprowadzenie mostków i platform to już opisane działania udostępniające. Przystosowaniem są natomiast wszystkie elementy trasujące szlak - słupki drogowe, stylizowane na dawne, austriackie oznaczenia rejonu fortecznego; drogowskazy, tablice edukacyjne - pionowe, pulpitowe duże i małe, wreszcie panoramiczne. Tablice pionowe prezentują każdy napotkany przezhniczne turystę obiekt, są jego mikromonografią, ukazujacą w najbardziej podstawowym zakresie tło historyczne i uwarunkowania techniczne powstania dzieła. Dalej prowadzą turystę małe tablice, zwracające uwagę na najciekawsze fragmenty budowli. Duże tablice pojakwiają się także w kluczowych miejscach dróg fortecznych, jak między Kruhelem a Prałkowcami lub w krajobrazie przedpola twierdzy, jak na trasie turystyki kulturowej Starzawa-Kalników.  Przystosowaniem tras są też stojaki na rowery, ławki, miejsca piknikowe, kosze na śmieci  a także miejsca postojowe - parkingi przechwytujące u początków tras i małe parkingi przy ciekawszych obiektach, zlokalizowanie specjalnie z myślą o niepełnosprawnych. Po raz  pierwszy w Polsce komplet wyposażenia - małej turystycznej architektury, łacznie z projektem graficznym i kolorystyką plansz doprowadzono do jednolitej, spójnej formy, inspirowanej treścią, formą i strukturą wielkiej, XIX-wiecznej twierdzy pierścieniowej. Przemyśl staje tu na równi z trzema innymi wiodącymi projektami forteczno-turystycznymi w Polsce - twierdzami Nysa i Zamość oraz Fortem Grodzisko (Gradowej Góry) w Gdańsku. Tu jednak nawiązanie do militarno-industrialnego dziedzictwa XIX i poczatków XX wieku  jest najpełniejsze, Przyszłość wykaże czy ten eksperyment przyjął się i czy wystarczy gminom energii oraz konsekwencji, by owo minimum fortecznego wyposażenia uchronić przed dewastacją. 

Aplikacja.

Jeszcze wyższym stopniem działań rewaloryzacyjnych niż przystosowanie jest aplikacja - wprowadzenie zaawansowanych technologicznie funkcji, pozwalających radykalnie zmienić funkcje dotychczasowe. Zawsze wiąże się z podniesieniem standardu przebywania lub pobytu turystów. Takąż właśnie aplikację nowych, zaawansowanych funkcji wprowadzono do niefortecznych, a jednak powiązanych z logiką fortecznej turystyki - obiektów. Przyziemie dworu w Birczy (ufortyfikowanego, jednakże jeszcze w XVIII wieku) zamieniono na centrum informacji turystycznej z częścią wystawienniczą. Dwór w przyszłości, w oparciu o inne fundusze, stanie się jednym z zespołów noclegowych, przechwytujących turystów, zwłaszcza zmotoryzowanych, przed wjazdem do obszaru miasta-twierdzy. Oferować będzie zakwaterowanie i wyżywienie oraz pobyt w niezwykłym miejscu i - perspektywicznie - wspólne, profesjonalnie zorganizowane wycieczki po twierdzy. Bircza położana jest wyjatkowo pięknie w krajobrazie Pogórza Przemyskiego, zaś drugi z objetych projektem dworów w Babicach, nieopodal równie malowniczego przełomu Sanu przez Pogórze Dynowskie. Pełnić ma taką samą funkcję atrakcyjnego "strażnika" u bram twierdzy, zmniejszajacego, w założeniu napór zmotoryzowanych na centrum miasta i forteczne drogi.

Idea: "podróżuj z nami po dawnej twierdzy, lecz własne auto zostaw u jej bram" jest w istocie kluczem polityki turystycznej zespołu fortecznego. Docelowo bowiem żadna z dróg fortecznych nie wytrzymałaby wygenerowanego ruchu samochodów osobowych i quadów. A znów jedynie od dobrej woli gmin zależeć będzie, czy zdecydują się ograniczyć w pewien sposób wjazd zmotoryzowacnych i wprowadzić  wspólne przejazdy busami lub pojazdami o napędzie alternatywnym.    Podobną do opisanych ról dawnych dworów, jednak z większym naciskiem na wystawiewctwo, spełni odrstaurowane skrzydło dawnych koszar piechoty w Siedliskach.

Indukcja.

            Na koniec warto by zapytać, czy w minimalistycznej  w zakresie ingerencyjności w substancję zabytkową, lecz maksymalistyczne pod względem skali, inwetycji znallazło się jakieś zadanie o charakterze indukcji, a więc wprowadzeniu funkcji wślad za odbudową od podstaw (lub prawie od podstaw) jakiejś budowli. Spodziewalibyśmy się tu odpowiedzi przeczącej; przecież nie miało być rekonstrukcji i traktowania zabytków jako pretekstu, "przyprawy", klimatu lub kolorytu dla komercyjnych, wyzutych z tożsamości, funkcji. Rzczeczywiście, takiego instrumentalnego podejścia w opisywanym projekcie nie znajdziemy; nie pozwoliłyby na to przepisy udzielania wsparcia w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. A jednak jeden obiekt uzyskał nowe funkcje poprzez wbudowanie nowej strukury, wykraczajacej daleko po za granice prostego udostępnienia lub nawet przystosowania. Eksperyment ten wynika jednak tyleż z tożsamosci, co z wieloletniej, współczesnej, chwalebnej służby Fortu XIII b "Bolestraszyce". Ten bardzo ciekawy, wielokrotnie przebudowywany fort został też wyjątkowo skutecznie pozbawiony elementów kubaturowych - koszar szyjowych, schronu pogotowia oraz kaponier. Stało się to na skutek wysadzeń i późniejszych rozbiórek. Obiekt stracił więc bardzo wiele ze swych pierwotnych, charakterystycznych cech. Za to od pond 20 lat jest elementem słynnego w całej Polsce Arboretum w Bolestraszycach. Właśnie tam, jescze w roku 1986, pod kierunkiem twórcy Arboretum, prof.dr hab. Jerzego Pióreckiego, zrodziła się idea odrodzenia zaginionych obiektów - w zieleni. Trzeba było niemal trzydziestu lat, by ta awangardowa koncepcja odnalazła swoją drogę do realizacji. I tak w obrysie zniszczonych i nieczytelnych budowli fortu bolestraszyckiego powstało największe w Polsce stanowisko pnączy i prawdopodobnie... największa pergola współczesnej Europy. Solidna ceglano-stalowa konstrukcja - to zaledwie osnowa na której ostateczny motyw tkać będzie Natura i  przyrodnicza wiedza pracowników Arboretum. Najbardziej "ekologiczny" fort Twierdzy Przemyśl, otoczony wspaniale zachowanymi zadrzewieniami maskującymi, spełni swą rolę fortecznej, ogrodowej akademii, indukowaną przez stworzenie specjalnej ,nowej, choć inspirowanej historą konstrukcji.

 

4. Podsumowanie. Pierwszy krok ku fortecznej turystyce kulturowej.

            5 mitów na których budował się nieprawdziwy obraz turystyki w Twierdzy Przemyś oraz 6 działań - udostępnienie, wyeksponowanie, przystosowanie, aplikacja, indukcja, na których oparto projekt przezyciężenia tych mitów - to działanie wpisujące się w pionierskie kształtowanie turystyki kulturowej w Polsce. Jest to działanie eksperymentalne; jest jak wrzucenie "pierwszego biegu" w rozpędzającej sie maszynie militarnej i industrialnej turystyki kulturowej. Przypomnijmy, ewoluowała ona od turystyki elit do turystyki ku której skłania się obecnie coraz szerszy krąg turystów poszukujących autentycznych krajobrazów, budowli, spotkań z ludźmi.

Przypomnijmy też że z pierwszego biegu mozna ruszyć, ale jechać na nim długo sie nie da. W rewaloryzacji zabytkowego zesppołu fortecznego Twierdzy Przemyśl konieczne są następne!!! 

            Z turystyką kulturową wiąże się także specyficzny sposób udostępniania turystycznego i specyficzny produkt turystyczny. Udostępnianie  kanalizowane jest szlakami turystyki kulturowej, zgodnie z reguła centrum - sieć. Rolę centrum mogą spełniać muzea, domy kultury, izby pamięci. Stanowią nie tylko obiekt, który jest sam w sobie jest atrakcyjnym celem podróży, ale także punkt centralny dzięki któremu turysta może dowiedzieć się o możliwościach podjęcia dalszej podróży, organizowanych wydarzeniach kulturalnych, wystawach, szlakach turystycznych. Turysta w centrum uzyska informacje w formie broszur, map, książek, aplikacji przeznaczonych dla urządzeń mobilnych. Centrum pełni bardzo ważną rolę, pozwala na promowanie nowych atrakcji turystycznych, sterowanie ruchem turystycznym - deglomerację czyli rozśrodkowanie, oraz zapobieganie dyspersji turystów. Problem dyspersji oznacza schodzenie turystów z wyznaczonego szlaku. Nabiera dramatyzmu nie tylko na terenach przyrodniczo cennych ale także na obszarach nie przebadanych przez saperów, w ruinach, na terenach prywatnych. Turyści schodzą ze szlaku najczęściej z ciekawości, chcąc zrobić nieypowe zdjęcie, lub skrócić sobie drogę. Prawidłowo zaprojektowany szlak eliminuje częściowo te zagrożenia. Osiągnąć to można dzięki udostępnianiu ciekawych miejsc, frapującym opisom krajobrazu, i budowli. Dzięki udogodnieniom takim jak schody terenowe, wykoszona ścieżka,czy punkty widokowe skłaniamy turystów do poruszania się wyznaczonym szlakiem.

            Udostępnienie turystyczne twierdzy nie ogranicza się jedynie do wyznaczenia szlaku który stanowi ułatwienie dla turystów w zwiedzaniu. Twierdza pierścieniowa XIX wieczna była systemem obiektów bojowych, pomocniczych, zespołów koszarowych, sieci dróg a także zieleni, oraz świadomie kształtowanych form ukształtowania terenu (np. równie ogniowe).  Ten niezwykle skomplikowany system nałożony został na istniejącą tkankę osadniczą przedmieść Przemyśla. Postać krajobrazu warownego z XIX zatarta została poprzez rozwój miasta i otaczających wsi, rozrost zieleni na działkach fortecznych, uprawy, modernizację dróg. Żadna z wymienionych przyczyn przemian nie jest działaniem negatywnym a jedynie wymaga działań na rzecz uczytelnienia i wyeksponowania fenomenu twierdzy Przemyśl. Zwykle zainteresowania turystów ograniczają się do fortów, baterii, okopów  jako najbardziej wyrazistych i namacalnych śladów historii. Jednak w ramach poszukiwania przyczyn powstania tak niezwykłego krajobrazu inżynieryjnego w którym główną rolę grają struktury ziemne, planowo nasadzana zieleń, sieć dróg i obiekty (zaplecza, bojowe itd.), należy uczytelnić jego modelową postać, tak nieoczywistą nie tylko dla turystów ale często nawet dla pasjonatów.Projekt „Zagospodarowanie zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl w celu udostępnienia dla turystyki kulturowej, etap I”, stwarza możliwość odkrywania twierdzy jako zespołu, jako zaprojektowanej całości a nie sumy elementów.

            Dla potrzeb uczytelnienia zespołu twierdzy wykonane zostały prace konserwatorskie i adaptacyjne, w zakresie struktur murowanych, ziemnych oraz zieleni fortecznej. Pozwoli to  na bezpieczne, atrakcyjne i prawidłowe pod względem dydaktycznym zwiedzanie obiektów, według reguły udostępnienia najciekawszych elementów. pozwalające na zmianę środka transportu z samochodu na rower lub ruch pieszy.

 

            Udostępnienie turystyczne dróg fortecznych, fortów i baterii, koszar generuje także potrzebę zwrócenia uwagi na problem percepcji wizualnej – a najprościej ujmując problem zastanowienia nad tym co turysta widzi wędrując wyznaczonym szlakiem. Zagadnienie to jest kluczowe z dwóch powodów:

•         Świadomie kierowany turysta ma możliwość oglądania reprezentatywnych typów krajobrazów – zarówno naturalnych  jak kulturowych. Dzięki świadomie zaprojektowanemu szlakowi można wyeksponować mało znane a ciekawe obiekty a także przyczynić się do deglomeracji ruchu turystycznego – a więc bardziej równomiernej penetracji terenu, a zatem ograniczenia strat wynikających z erozji stoków, rekultywacji stoków, dzikich ścieżek.

•         Najczęstszym  negatywnym zjawiskiem w turystyce jest dyspersja, czyli schodzenie turystów ze szlaku, wydeptywanie dzikich ścieżek. Przyczynami zejścia turystów ze szlaku jest ciekawość, poszukiwanie najlepszego kadru, brak informacji o zagrożeniach, brak oznaczeń. Projektowanie udostępnienia turystycznego może zapobiec większości negatywnych skutków dyspersji, dzięki wprowadzeniu turystów na najciekawsze widokowo miejsca, system informacyjnych. W przypadku udostępniania pola bitwy jakim jest twierdza Przemyśl należy zadbać o bezpieczeństwo turystów (poprzez zabezpieczenia ruin, oraz prowadzenie szlaków po miejscach przebadanych przez saperów). W ramach projektu ten element został zrealizowany, wprowadzona została także informacja o terenach przyrodniczo cennych.

 

            Krajobraz twierdzy został uczytelniony także dzięki regulacji zieleni, dzięki planowym wycinkom, podcięciom gałęzi, modelowaniu form koron został wydobyty historyczny układ zieleni. Maskowanie fortyfikacji planowymi nasadzeniami jest mało znane, jednak bardzo ciekawe i nietypowe. Może zatem stanowić podstawę do edukacji ekologicznej przy równoczesnej edukacji historycznej. Jest to mało znana problematyka (jak wspomniano) dlatego można wykorzystać ten element dla wyróżnienia produktu , jako tego jednego z niewielu, oryginalnego, niepowtarzalnego a zatem wartego zwiedzenia, popisania przed znajomymi, efekt znane - nieznane. Promocja Przemyśla jako Verdun wschodniego frontu w tym projekcie także zyskuje wyeksponowanie polowych pozycji, biorących udział w walkach o twierdzę.

            Zakres prac jak wspomniano został zrealizowany w standardzie tzw. „działań bezpiecznych”, nie zamykających dróg ewentualnym przyszłym pracom badawczym lub adaptacyjnym. Należy brać pod uwagę zmiany jakie zachodzą w turystyce. Zmiany związane są z coraz większą konkurencją na rynku ofert turystycznych i konkurencji ofert touroperatorów. Związane jest to z poszukiwaniem coraz bardziej zindywizualizownych, specjalistycznych ofert. Indywidualny turysta poszukuje natomiast kompleksowej informacji na stronach internetowych, możliwości uzyskania zintegrowanej informacji – możliwości noclegu, dojazdu, wyżywienia, innych atrakcji regionu) i oznakowania szlaków, które dają poczucie bezpieczeństwa  i komfortu. Umieszczone na trasie punkty przestankowe -  ławki, tablice edukacyjne dają możliwość dostosowania tempa zwiedzania do indywidualnych możliwości.

 

Korzyści z realizacji projektu dla obsługi ruchu turystycznego Twierdzy Przemyśl.

•         Możliwość stworzenia w oparciu o zrealizowany projekt, konkurencyjnej oferty turystycznej. Konkurencyjnej gdyż coraz szybciej rozwijająca się turystyka militarna, której popularność wzrasta w związku z kolejnymi rocznicami wydarzeń historycznych generuje powstawanie szlaków, obiektów memorialnych i muzeów. Popularne dni twiedz, szturmy, rekonstrukcje historyczne nie są już nowością. Ten projekt ma szansę objąć całą twierdzę, tworząc niespotykany produkt turystyczny. Ważne jest powiązanie z agroturystykami, możliwością tworzenia szlaków konnych tak aby pozyskać szersze grono turystów.

•         Możliwość budowy systemu zwiedzania w oparciu o schemat –centrum  - sieć – punkt - w myśl zasady dla każdego coś miłego - powiązanie postaci historycznych z miastem Przemyśl, miłośników twierdzy, obiektów i wydarzeń. Postaci historyczne są ważne gdyż ludzie lubią zwiedzać domy, hotele parki które związane są ze znanymi ludźmi daleko bardziej niż ich działanością. Można zjawisko to interpretować jako chęć przebywania w miejscach historycznych, aby poczuć ten sam zapach , zobaczyć ten sam widok,

•         Uzyskanie spójnego systemu identyfikacji wizualnej, który może być kontynuowany na terenie całej twierdzy. Nie pozwoli on turyście się zgubić, pomoże w opracowaniu własnej trasy, będzie pomocny w określeniu czasu i miejsca noclegu, spożycia posiłku.

•         Możliwość wypromowania mniej znanych aspektów twierdzy, obiektów, historii czyli deglomeracja ruchu turystycznego czyli rozśrodkowanie

•         Budowa marki Twierdzy Przemyśl – bezpiecznej twierdzy. Zrzeszenie różnych podmiotów ułatwia podniesienie konkurencyjności ale też wspiera inicjatywy lokalne, możliwość pozyskiwania środków. Budowa marki także opiera się na spójnym systemie informacyjnym ale także chwytliwym , jasnym w przekazie i czytelnym sloganie reklamowym.

•         Aktywizacja przedsiębiorców biorących udział w obsłudze ruchu turystycznego – punkty informacji turystycznej, wypożyczalnie rowerów, nart biegowych, baza noclegowa. Dotyczy to punktów w pobliżu parkingów, dworców , początków szlaków. punkty te spełniać powinny także  rolę punktów informacji turystycznej.

•         Stworzenie scenerii dla organizowanych questów, gier terenowych, biegów – maratonów, rajdów rowerowych, szlaków nordicwalking, warsztatów edukacji ekologicznej a także wydarzeń związanych z militarną tradycją miejsca.

•         Możliwość promocji regionu i miasta poprzez twierdzę i twierdzy poprzez region i miasto – jako sprzężenie zwrotne.

 

 

            Zrealizowany projekt pokazuje, że działania na rzecz podniesienia walorów turystycznych nie muszą prowadzić do disnejlendyzacji obiektów i krajobrazu. Mogą mieć wymiar minimalistyczny, zapewniający zachowanie autentyczności krajobrazu który jest zapisem historycznych wydarzeń, przy zastosowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa. Jest to szczególnie ważne aby turystyka rozwijała się w sposób zrównoważony bez dewastacji krajobrazu  z poszanowaniem wartości kulturowych oraz memorialnych wynikających z odwiedzania pola bitwy. Na koniec warto podkreślić pewien osobliwy, forteczo-przemski pradoks. Działanie skromnymi srodkami, niera w minimalnym zakresie, rozprowadone w dużym terenie, nie mające w sobe nic z monymentalnego, sztandarowego czy popisowego - pozwoliło kilka razy uzyć w niniejszym raporcie słowa "naj...". Jest to miarą innowacyjności projektu; budzi ona tyle obaw, co nadziei. Krok ku turystycznej aktywizacji Twierdzy Przemyś, ku twoerzeniu zintegrowanego produktu turystycznego został uczyniony. Dopiero- i aż- PIERWSZY KROK.

 

 

Wybór literatury.

 

Wielgus K., Środulska-Wielgus J., Latusek K., Krajobraz Twierdzy Zamość w służbie turystyki kulturowej [w:] Renowacje i zabytki, kwartalnik nr2 (46), Wyd. Agencja Informacyjno-Promocyjna        "Raport", Rzeszów 2013, s.57-64;

 

Wielgus K., Środulska-Wielgus J., Twierdza Przemyśl. Warowny krajobraz turystyczny [w:]       Renowacje i zabytki, kwartalnik nr2 (46), Wyd. Agencja Informacyjno-Promocyjna "Raport",   Rzeszów 2014,s.114-123;

 

Wielgus K., Środulska-Wielgus J., Ku fortecznej turystyce kulturowej. Raport o teorii i praktyce do realizacji. [w:] Fortyfikacje nowożytne w Polsce – badania, realizacje, plany. Zagospodarowanie do      współczesnych funkcji turystyczno-rekreacyjnych i dydaktycznych. Wyd. Urząd Marszałkowski   Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu,Toruń 2012, s.187-213;

 

Wielgus K., Środulska-Wielgus J., Pamięć krajobrazu czy pamięć w krajobrazie na przykładzie inicjatyw w Małopolsce. [w:] Autokreacja poprzez turystykę, Wyd. Edukacja Wyższa Szkoła            Zarządzania, Kłodzko, 2010 , s.497-526;

 

Wielgus K. Środulska-Wielgus J., Radzik J., Twierdza Zamość. Fortyfikacje zieleń ekspozycja –             jako osnowa udostępnienia turystycznego i potencjalnego parku kulturowego [w:] Zespół XIX-           wiecznych fortyfikacji Twierdzy Warszawa, wyd. Miasto Stołeczne Warszawa, Warszawa, 2009 r.,        s.103-11

 

Środulska-Wielgus J., Rola turystyki kulturowej w ochronie i udostępnieniu krajobrazu warownego, Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki, Monografia 470, seria „Architektura”, Kraków, 2016 r.

 

Wielgus K., Zamość na tle rewaloryzacji obiektów fortecznych w Polsce, [w:] Zamość – Miasto Unesco, pomnik historii RP produktem turystycznym polskiej gospodarki, pod red.M. Jawora,. Zamość, 2015 r., s. 59-86,

 

Rorscheidt M. A., v., Wykorzystanie walorów historycznych i kulturowych obiektów fortecznych w rozwoju i promocji turystyki [w:] Zamość – Miasto Unesco, pomnik historii RP produktem turystycznym polskiej gospodarki, pod red.M. Jawora,. Zamość, 2015 rs.87-107

 

Molski P. Zasoby poforteczne w Polsce jeko potencjał turytyczny [w:] Fortyfikacje jako atrakcje turytyczne, Białuński G., (red) Giżycko 2003.

CEGIEŁKA NA RATOWANIE FORTU I SALIS SOGLIO W JAKSMANICACH

Ocena użytkowników:  / 0

Z inicjatywy Stowarzyszenia 3Historycznego Galicyjskiego Pułku Artylerii Fortecznejim. Księcia Kinsky`ego prowadzona jest akcja dotycząca odnowienia Fortu I Salis Soglio
 w Jaksmanicach. Fort ten jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Twierdzy Przemyśl, chętnie odwiedzanym przez mieszkańców miasta Przemyśla, okolicznych miejscowości, a także turystów z Polski i Zagranicy. Niedawno fort stał się tłem w teledysku znakomitego muzyka Raya Wilsona, a także tematem programu Bogusława Wołoszańskiego
 „ Tajna Historia XX wieku”.

Prace na terenie fortu rozpoczęły się już kilka miesięcy temu. Członkowie stowarzyszenia wysprzątali obiekt, wykosili trawę, wycięli krzaki a także tymczasowo zabezpieczyli miejsca niebezpieczne. W trakcie prac porządkowych okazało się, że na terenie przedniego dziedzińca fortu wyłania się oryginalny bruk. Stowarzyszenie, po uzyskaniu stosownych pozwoleń przeprowadziło prace związane z odsłonięciem bruku i udrożnieniem kanałów burzowych.

Kolejnym bardzo ważnym etapem prac, na które niestety nie ma środków jest zabezpieczenie bramy wjazdowej fortu. Spoiny i cegły bramy odwarstwiają się a roślinność obrasta obiekt powodując jego degradację. Ponadto na terenie fortu zauważono postępujące odwarstwienie się muru oporowego od stropu budynku, w górnej części bojowej fortu. W niedalekiej przyszłości  odwarstwienie może doprowadzić do całkowitego zawalenia ściany.

Na terenie całego fortu należy wykonać szereg prac, które zabezpieczą obiekt przed dalszym niszczeniem oraz stworzą bezpieczniejsze warunki dla zwiedzających. Zbiórka pieniędzy ze sprzedaży cegiełek na odnowienie Fortu I Salis Soglio ma pomóc w tym przedsięwzięciu.

Cegiełki są do nabycie w następujących miejscach:

  1. Muzeum Twierdzy Przemyśl, ul. Katedralna 6
  2. Punkt Obsługi Ruchu Turystycznego „Port Przemyśl” , ul. Rynek 16
  3. Biuro Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl, ul. Kościuszki 7
  4. Punkt Informacji Turystycznej, Brama Sanocka Dolna, ul. Sanocka 19

 

 

 

Zapłonęły znicze na grobach poległych żołnierzy

Ocena użytkowników:  / 0

W dniu 31 października br. przedstawiciele Związku Gmin Fortecznych , Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu, władze samorządowe oraz przemyscy  harcerze uczcili pamięć żołnierzy poległych w walkach I wojny światowej. Symboliczne znicze zapłonęły na grobach żołnierzy walczących po przeciwnych stronach m. in. Polaków, Austriaków, Rosjan, Niemców, Węgrów.

Kalendarz

Video